Podsumowanie roku psa.

2019-01-13

Zdecydowanie ten rok należał do nas. W naszym życiu podziało się tyle, że jak próbowałam to podsumować, to zgubiłam się w połowie wakacji. Praca, jaką udało mi się włożyć w swój rozwój, pozwoliła mi na stworzenie środowiska, w którym czuję się dobrze. Zaczynając od początku roku, kiedy zakończyłam pracę w toksycznym środowisku, które wysysało ze mnie dobrą energię i kreatywność niczym mrówkojad na głodzie z ryjem w mrowisku. Uwolnienie się od tego sprawiło, że odżyłam i mogłam zacząć pracować nad swoimi największymi projektami. Wtedy ruszyła praca nad aplikacją Petpit, którą udało nam się pokazać światu w połowie października.

Podczas tego czasu poukładałam sobie również w głowie swoje cele trenerskie i zaczęłam intensywną naukę. Na mojej drodze pojawiła się Kasia Jakubowska, która prowadzi szkołę DOG-adaj się ze swoim psem we Wrocławiu. Kasia pokazała mi ogromną siłę klikera, nauczyła wielu zasad pracy z psem i nastąpił przełom. Poczułam wtedy, że to jest dokładnie to, co chcę robić. Zaczęłam trenować z Kofi, co prawda ze szczątkową wiedzą, ale z ogromną ochotą na więcej.

Jakiś czas później zdecydowałam się na rozpoczęcie kursu trenerskiego u Piotra, którego pewnie wszyscy kojarzą z TV. Piotr i Zosia pokazali mi, jak swoją dotychczasową wiedzę poukładać tak, aby swobodnie z niej korzystać. Zrozumiałam wtedy, ilu rzeczy jeszcze nie wiem i jak wiele przede mną. Był to kolejny klik w mojej głowie, kolejny krok naprzód. Kurs udało mi się zaliczyć na ocenę bardzo dobrą, poznałam wspaniałych ludzi, zobaczyłam też na zajęciach w schronisku, jak bardzo ważna jest nasza praca.

We wszystkim towarzyszyła mi Kofi, która w ostatnim roku stała się dojrzałą, mądrą suką, takiego psa życzę każdemu. Udało nam się wypracować ogromny postęp w kwestii innych psów, które miała czasem ochotę zjeść żywcem na środku chodnika. Dopiero po trzech latach, mogę powiedzieć, że mam posłusznego psa. Takiego, któremu mogę zaufać i przy którym czuję się wypoczęta.

Jak już sobie tak hasamy tymi kroczkami, to stała się jeszcze jedna bardzo bardzo ważna rzecz, która pozwoliła mi pójść dalej. Po długich przemyśleniach, którym towarzyszyła oczywiście praca, udało mi się do końca uświadomić sobie, co jest dla mnie ważne. Ważne jest dla mnie to, żebym mogła spędzać czas z moimi psami, bo dają mi energię jakiej nie dałby mi powerade w ogromnych ilościach. Wyjaśniłam sama przed sobą, że to co robię jest moje, ciężko na to pracuję i będę o tym mówić, bo jest o czym. Odrzuciłam z otoczenia zajęcia, których nie lubię i które mi przeszkadzały. Był to trudny etap, owity w niezbyt łatwe rozmowy, ale dzięki temu poczułam się wolna, niezależna i odzyskałam swoje zen. Posłuchałam również w aucie audiobooka ‘Życie jest wolnością’ Beaty Pawlikowskiej i oczarowana jej treścią, zapominałam włączać świateł, skręcać gdzie trzeba i ścierać deszcz z tylnej szyby. Do wewnętrznego balansu i spokoju zabrakło mi zrobienie prania, zakupów i kupno nowych butów na siłownie. Tak, odrzucając część obowiązków, na które nie do końca mamy ochotę, pojawia się przestrzeń na zapomniane ćwiczenia fizyczne. Rok przerwy. ROK. Sflaczałe mięśnie nie dają rady udźwignąć mojego wysokiego kręgosłupa, dodatkowo z urazem. W związku z tym, powiedziałam sobie: ‘koniec opierdalania Małgorzato’.

Być może ludzkość to słaby gatunek, który nie trzyma postanowień, nie umie konsekwentnie pilnować założeń i planu. Jednak na swoim przykładzie widzę, że rutyna mnie uspokaja, czuje się w niej bezpiecznie, co pozwala na realizację założeń. U psów jest dokładnie tak samo. Równolegle powtarzające się czynności sprawiają, że pies czuje się bezpieczny. Wie czego może się spodziewać, lepiej radzi sobie z cierpliwością i zaczyna bardziej Ci ufać. Zwierze otoczone przyjaznym, przewidywalnym środowiskiem, ma ogólnie lepsze samopoczucie, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że kształtowanie takiego stworzenia jest szybsze i przynosi lepsze efekty.

Na koniec dodam, że niezwykle bawią mnie wszelkie memy motywacyjne. ‚Dasz radę!’, ‚Tylko prawdziwi ludzi, zawsze podadzą Ci pomocną dłoń’ i tego typu tani bullshit. Nie odczuwam potrzeby motywowania ludzi czymś takim, a sama nie motywuje się tym w ogóle. Kategoria tego typu obrazków nazywa się ‚unfollow’. W związku z tym, nie wrzucę tu nic innego jak satyryczny obrazek, przedstawiający mój obecny stan zdrowia psychicznego.

Fot. Zuzanna Słaby

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *