Drugi pies w domu. No i dawno mnie nie było.

2019-01-05
#

Dawno, oj dawno nie było nic pisane i mimo iż wiem, że tak nie przystoi, pocieszam się faktem, że zdecydowana większość świata ma moje wypociny serdecznie gdzieś. Dzięki temu mogę śmiało robić kilkumiesięczne przerwy i wrzucać na Sociale jedynie zdjęcia piesków, iście wyszukane memy i wzruszające do łez filmiki z tonącymi kotkami. Nie zmienia to jednak faktu, że lubię prowadzić bloga i przepadam za pisaniem. Nawet nie zauważyłam, kiedy na tę pasję zabrakło czasu. Postanowiłam więc się zrekompensować i niczym jaszczurka w dżungli z zarośli, tak i ja wychodzę z cienia zapracowania.

Pewnie już zdążyliście zauważyć, że w moim domu pojawiła się nowa istota. Młody pies Kerry Blue Teriera – Shop, radośnie wkroczył w progi naszej skromnej chatki. Kofi przyjęła go wspaniale, pozwoliła wejść do swojej klatki, czego żaden żyjący na tej planecie pies nie uświadczył. Zgodziła się również na wejście Śmierdziela do sypialni oraz… oddała moją drugą dłoń do głaskania. Początkowo byłam zaniepokojona, że nie uda nam się pogodzić w fajny sposób tych dwóch małych diabłów. Okazało się jednak, że moja energia wokół młodego, jednoznacznie pokazała Kofi, że on z nami zostaje. Zrozumiała, że Śmierdziel nie jest kolejnym psem na chwilę, na wakacje czy socjalizację. Po tygodniu komitywa działała jak szalona, kiedy on ją gryzie po obroży, ona jemu ze stoickim spokojem wylizuje oczy i uszy.

Dlaczego masz mniej czasu mając dwa psy? Bo jedną ręką nie możesz głaskać ich jednocześnie. I tak oto, każdego dnia oddajemy się dzikiej rozkoszy czochrania, miziania i głaskania. Robimy to jak tylko jest chwila, jak nie pracuje, nie jem, nie śpię, nie czytam, nie ćwiczę i nie robię kawy. Każdą, nawet najmniejszą, chwilę spędzamy razem, nie licząc momentu kiedy time out jest na balkonie za robienie okrutnego gnoju na chacie.

Drugi pies również czegoś uczy. Najbardziej przypomina, że posiadanie dorosłego psa jest darem z niebios i każde kolejne siku w salonie daje Ci znać o tym fakcie. Na szczęście Gnojek wszedł już w fazę grzecznego pieska i w końcu skupia się na mnie podczas spacerów. Taki stan rzeczy jest realny, bo za każdym razem na spacer zabieramy zestaw do edukacji. Saszeta z żarciem, kliker, zabawka i długa smycz. Na nasze nieszczęście nie istnieje coś takiego jak przerwa od nauki. Nie raz słysze zabawne historie od właścicieli moich podopiecznych, że luźną smycz można ćwiczyć 15 minut na spacerze, a później iść normalnie. WTF? Z pełną świadomością obalam ten jakże zabawny mit. Kwadrans możesz ćwiczyć owszem, chodzenie przy nodze, czy zestawy różnych ćwiczeń. Jednak luźna smycz to sposób poruszania się, więc pokazując psu, że czasem możesz, a czasem nie możesz, dajesz mu znać, że może robić co chce. Tworzenie szarej strefy jest z dupy i nigdy nie będzie działać. A pies będzie ciągnął jak mu się podoba, jeśli zaniechamy bezwzględną i żelazną konsekwencję.

No to się pomądrzyłam. W ostatnich miesiącach bardzo dużo myślałam o swoich zajęciach i efektach jakie przynoszą ćwiczenia z moimi podopiecznymi. Urodziła mi się myśl w głowie, aby nieco przerobić ich plan. Skupić się na konkretnych obszarach ćwiczeń i w końcu udało mi się skleić opis zajęć, jakie ruszą na wiosnę. Powiem więcej – jestem z siebie dumna i nie mogę się doczekać. Słowem zakończenia dodam, że pisanie jest formą relaksu, na którą mogę pozwolić sobie od nowego roku. Tym samym wszem i wobec oświadczam, że sobie poczytacie więcej!

Małgo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *